Henryk Błachnio Intymnie
Wystawa02.07.2010 - 01.09.2010
Henryk Błachnio, artysta, urodzony w 1922 r., absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, uczestnik w 1955 r. wystawy w Arsenale, która wpisała go w krąg artystów rozdartych między dążeniem do nowoczesności a zamiłowaniem do literackiej wieloznaczności obrazu, otrzymał w 1993 roku za całokształt twórczości - Nagrodę im. Cybisa, co jednoznacznie wyznaczyło mu miejsce wśród indywidualności polskiej sztuki drugiej połowy XX w. Znane były jego obrazy i rysunki pełne poetyckich odwołań, niejasności i zabawy z malarską materią. Błachnio, znany jako malarz z obserwacji świata po części mistycznego, po części okrutnego, gdzie wśród ołtarzy i pejzaży krążył duch przemocy, po cichu naśmiewający się z malutkich istnień, ukazał po latach także inny obszar swojej twórczości.
Udostępnił też grupę prac nieznanych – kompozycji o silnej erotycznej konotacji, dołączając do twórców takich jak Bronisław Wojciech Linke (jego Erotyki nadal czekają na prezentację), Stefan Żechowski, Kazimierz Mikulski, Jan Lebenstein czy Daniel Mróz. Gatunek erotyku nieczęsty w polskiej sztuce, tym bardziej wartościowy artystycznie, im bardziej wieloznaczny i daleki od naoczności, dziedziczony bardziej w literaturze (Aleksander Fredro, Adam Mickiewicz, Jan Brzechwa, Emil Zegadłowicz) niż w sztukach plastycznych – wart jest przypomnienia szczególnie dzisiaj, gdy medialna ikonosfera wypełniona jest tanim i zazwyczaj budzącym niesmak towarem erotycznym.
W pracach nad przywróceniem prawdziwego obrazu polskiej sztuki drugiej połowy XX wieku – pokazanie Erotyków Henryka Błachnio – stanowi punkt ważny, jest wysiłkiem na rzecz ukazania wielowątkowości zjawisk środowiska, dodaje nieco rumieńców zbyt prostym i oczywistym podziałom na sztukę awangardową ( trans-awangardową) i po-nowoczesną. Przypomina, że obok poważnych i traumatycznych tonów, także erotyzm i poczucie humoru obecne było w polskiej sztuce od zawsze. Moment to dobry dla pokazania tego typu malarstwa, dziś zwłaszcza, gdy genderowe interpretacje odkrywają rzeczy już odkryte, od półwiecza istniejące, skrywane jednak za półprzezroczystą zasłoną tajemnicy, która wzmacniała działanie i potencjał refleksji. Błachnio wychodzi zwycięsko z konfrontacji pokoleniowej, jako prześmiewca i filozof, obserwator własnej wyobraźni.
Dorota Folga Januszewska









